Wszystkie »

  • Wpisów:10
  • Średnio co: 190 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:27
  • Licznik odwiedzin:22 053 / 2099 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Uwaga! Man x Man. Bez scen erotycznych.

Jako lider jednego ze sławniejszych zespołów rockowych nigdy nie przypuszczałem że zdobędę się kiedyś na delikatność.

Tamtego dnia pokłóciłem się z Guren. Nie była to kłótnia o byle błahostkę. Zdradziła mnie. W naszym trybie życia, mogłem się tego spodziewać. Ciągłe wyjazdy, koncerty, nowe znajomości. W końcu ja też jestem w zespole. Ba, mam zespół! Jestem jego frontmanem. W tej branży zdrady są na porządku dziennym. Czemu więc mnie to tak dziwi? Zawsze brałem seks jako nic specjalnego. Do seksu nie potrzeba uczuć, miłości, ciepła. To tylko pożądanie, zaspokajanie tych najbardziej zwierzęcych potrzeb. Jedyne czego trzeba to atrakcyjność i tyle. Byłem pewien że zdrada to nic takiego. Nie myślałem że aż tak zaboli… Guren powiedziała, że ten facet to jednorazowa przygoda, że to nic takiego, że kocha tylko mnie. I naprawdę uwierzyłem. Teraz pozostaje mi czekać, aż ten piekielny ból przejdzie. Jedno wiem na pewno. Nigdy, ale to nigdy jej nie zdradzę.

Obudziłem się wcześnie. Słońce wstawało, był piękny poranek w Nowym Jorku. Od razu napiłem się whisky. A co… Dzisiaj cały dzień mam zawalony pracą. Nagrywamy piosenkę z Kalifornijskim zespołem punk-rockowym. Jako że ostatnio nie układa mi się w małżeństwie, zespół poradził sobie beze mnie. Napisali piosenkę, skomponowali muzykę, ja mam ją tylko zaśpiewać. Świetnie.

Lekko podpity szedłem do studia, gdzie niebawem mieliśmy nagrywać. Wszyscy siedzieli z kawą i cygarami w dłoniach wyraźnie znudzeni.

- To są kurwa naprawdę świetni ludzie! Dobrze się z nimi rozmawia, pisze, gra. Czują muzę! - zachwalał ich Kabuto - nasz perkusista.
Ja osobiście nigdy z nimi nie rozmawiałem, a widziałem tylko na plakatach.
- Ten blondasek jest słodziutki… - powiedziała Tayuya. Operatorka dźwiękowa.
- A perkusista zdrowo jebnięty… - Dodał Sasuke. Najmłodszy członek naszego zespołu.
- Oj tam! - żachnęła się ruda. - Wszyscy są słodcy i tyle.

Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale do studia weszły trzy osoby. Zlustrowałem wzrokiem wysokiego blondyna o długich włosach, facet jak facet, co ta menda w nim widzi… Koleś z… maską. ok. Sasek miał rację, pojeb. I … O nie.
Jako ostatni wszedł rudy niski chłopak z brązowymi oczami. Włosy sięgały mu uszu, cerę miał, jak na Kalifornijczyka przystało, pięknie opaloną. Uroku dodawał mu ten lekko zażenowany wyraz twarzy.
Orochimaru ogarnij się chuju! Szukasz przygód na siłę bo masz żal do Guren ot co! Wcale nie odczuwasz pieprzonego napięcia.
- Zaczynamy? - spytało rudowłose bóstwo. Najwyraźniej konkretny ten gość. To bardzo dobrze, bo… kurwa!
- No jasne! Oro, odsłuchałeś pre-demówkę, nie? - spytał Kabuto.
- O ja pierdzielę, zapomniałem!
Przez to całe zamieszanie, demówka jak i połowa sprzętu AGD w moim domu do niczego się już nie nadaje…
- No pięknie! Kurwa, wiecie że nie lubię czekać! - wydarł się rudy.
- Przystopuj Sasori. - warknął Sasuke.
Sasori? Więc tak ma na imię.
- Oj tam, Danna, możemy poczekać tą chwilę, yhm!
Gdyby spojrzenia mogły zabijać, blondasek padłby trupem.
- Tobi może czekać, Senpai! Tobi jest dobrym chłopcem!
Po raz kolejny przyznaję rację Sasuke.
- Dobra chłopaki, poczekajcie chwilę, osłucham się i przyjdę! - Po czym wybiegłem z sali. Słucham i słucham… no nawet ambitny tekst… niech będzie. Mało mnie to obchodzi. Bardziej to, że jestem zakłopotany (!) przez faceta (!!), który w dodatku nic takiego nie zrobił?!

- Pięknie, kurwa, pięknie… - szepnął Sasori popijając piwo.
- No, yhm. - Szepnął Deidara. - Ale uspokój się, co ci się nagle stało?
- Nie lubię czekać.

Wróciłem do studia przygotowany. Zawsze szybko łapałem muzę. Szczególnie dobrą.
- Możemy zaczynać.
Tayuya już wszystko przygotowała. Rudy chłopiec najwyraźniej był wokalistą, bo podszedł do mikrofonu.
- Najpierw wokale? - Zdziwiłem się.
- Całą resztę mamy nagraną. Podziękuj żoneczce. - odparł jadowitym tonem Sasori.

Po krótkim smutnym wstępie w głośnikach zabrzmiał bardzo spokojny, wyciszający, wręcz hipnotyzujący głos Sasoriego.

There is a house in New Orleans, They call the rising sun
It's been the ruin of many a poor boy, and God, I know i'm one.


Sposób w jaki akcentował wyższe dźwięki, delikatne, wręcz niezauważalne poruszanie się jego wydatnych, koralowych warg wprawił mnie w takie osłupienie, że zapomniałem tekstu.
- Wybaczcie… yy… zapomniałem.
- Stop! - krzyk Tayuyi.
- Masz kartkę przed sobą, baranie, yhm. - syknął Deidara (tak chyba miał na imię?)
- Wybaczcie, jeszcze raz.
Krótki romantyczny wręcz wstęp i znowu ten zniewalający głos.
Tym razem się nie zbłaźniłem. Po jego cichym i sennym głosie, nastąpił mój, bardziej donośny i śpiewny.

I cried to my daddy on the telephone,
how long now?
Until the clouds unroll and you come home,
the line went.
But the shadows still remain since your descent,
your descent.


Teraz zaczęła się jazda. Perkusiści, gitarzyści musieli się tutaj beze mnie dobrze bawić. Później stało się coś niesamowitego. Właściciel sennego głosu przeszedł metamorfozę.

I cried to my daddy on the telephone,
how long now?
Until the clouds unroll and you come home,
the line went.
But the shadows still remain since your descent,
your descent.
Zaśpiewał to dużo głośniej i pewniej, z przyjemną chrypką. Głos, który przed chwilą sprawił, że chciało mi się płakać, teraz dał mi porządnego kopa w dupę!

The saints are coming, the saints are coming.
I say no matter how I try, I realise there's no reply.
The saints are coming, the saints are coming.
I say no matter how I try, I realise there's no reply.


Do śpiewania włączyli się wszyscy, lecz najbardziej nagłośniony został wokal Skorpiona. Chyba stwierdzili, że nie mam formy… Z jednej strony pasuje mi to. Jednak moja przerośnięta rockman’ska duma nie pozwala mi dać się wygryźć!

A drowning sorrow floods the deepest grief,
how long now?
Until the weather change condemns belief,
how long now?
When the night watchman is in the fleet
Whats wrong now?



Teraz na twarzy wiecznie wkurzonego Sasoriego malowało się uznanie. O tak. Zaśpiewałem to lepiej niż kiedykolwiek śpiewałem. To jest to co chciałem ci pokazać, malutki!
- Koniec! Odsłuchujemy. - głos Tayuyi.
- Ooooh Yeah! - cała nasza grupka, była zadowolona z rezultatu. Ja nawet nie słuchałem. Za mocno czułem na sobie spojrzenie pewnych orzechowych oczu…

- Sasori no Danna, yhm? Co ci? Taki jakiś… spokojny się zrobiłeś.
- Gówno Deidara, gówno. Daj mi spokój.
- Yhm…

Tayuya i Deidara szybko się ulotnili. Kabuto miał za zadanie załatwić jak najwięcej wódki (nową piosnkę opić trzeba! a co!) , Sasuke, Tobi i Kimimaro pojechali załatwić miejscówkę i panienki. W studiu zostaliśmy ja i rude bóstwo.
Stał oparty o ladę. Jego włosy delikatnie powiewały przy wentylatorze, oczy pięknie lśniły a usta złożyły w tzw. Pączek. Przystanąłem obok niego. Spojrzał na mnie z niezdecydowaniem (!) w oczach. Niewiele myśląc chciałem zrobić to co… nie oszukujmy się… chodziło mi po głowie dobre parę minut. Ująłem jego twarz w dłonie i kciukami pogłaskałem po policzkach. Gdy lekko się przysunąłem natychmiast poczułem jego usta na swoich i dłoń we włosach. Pocałunek od początku był bardzo namiętny. Czułem jakbym miał odlecieć. Czułem się… Tak jak z Guren.

Oderwałem się od niego, a on… uśmiechnął się promiennie.
- Pomyślałeś o niej, co? - powiedział, po czym pocałował mnie jeszcze raz, dużo czulej i delikatniej.
- Nie martw się, ja o swojej też.

Wyszedł bez słowa, na imprezie też się nie pojawił. A ja po powrocie do dom wiedziałem jedno. Kocham Guren i tylko Guren. Nic tego nie zmieni, a Skorpion Czerwonych Piasków mi to udowodnił.

Piosenka:
 

 
Yui oberwała w głowę. “Zauważyli mnie… Au.” Dziewczyna szybko zmieniła miejsce i użyła genjutsu by nikt nie mógł jej zobaczyć.
Po chwili obserwowania zauważyła Chouji’ego. “Takiemu to trudno się ukryć” Szybko i bezszelestnie (głównie dzięki iluzjom) przedostała się w tamto miejsce.

Chouji’emu zdawało się że ktoś go widział. Był pewien że czuje na sobie czyjś wzrok. Po chwili poczuł że coś zaciska się wokół jego brzucha. Zorientował się że dusi go… drzewo.
- Aaaa! - wrzasnął wystraszony chłopiec.
Pnącza zaciskały się coraz bardziej. Zaczynało brakować mu tchu.
Po chwili przed oczami zaczęły łatać mu czarne plamy. Chouji zemdlał.
- Jednego mniej - pomyślała Yui i wskoczyła z powrotem w busz.

Shikamaru siedział i obserwował akcję. Nie miał pojęcia co stało się z Choujim ale to na 90 procent była iluzja. Obmyślał już strategię, gdy poczuł czyjeś ręce na brzuchu. Gdy spojrzał w dół zauważył że to nie ręce, ale… gałęzie?! Iluzja, to tylko iluzja. Wbił sobie w udo kunia, a pnącza natychmiast znikły. Shikamaru syknął z bólu i zmienił miejsce pobytu. “Kurna dobry jest…” Pomyślała Yui. Zauważyła ruch po przeciwnej stronie lasku. To na pewno Shikamaru! Rzuciła w niego kunaiem z linką, która oplotła go wokół pasa. “A teraz będę go dusić aż padnie ^^” Nagle zdała sobie sprawę, że nie może używać technik… “Ej co jest!”. Shikamaru przeciął linki wokół swojego brzucha. Yui zrobiła ten sam ruch. “Pierdolone Kage Mane!” Zaklęła w duchu. Nara odchylił mocno głowę. “Co on odwa…” Yui zemdlała waląc głową o drzewo. Shikamaru miał za sobą wolną przestrzeń. Ruda nie miała tyle szczęścia.

- Świetnie sobie poradziłeś. - powiedział Asuma siedzący obok Shikamaru i dwóch nieprzytomnych ciał Geninów. - ale mam nadzieję że się jeszcze wybudzą…
- No pewnie, przecież jej nie zabiłem. Co do Chouji’ego… to nie wiem.
- Wracajmy do akademii.
Asuma wstał zabierając swoich nieprzytomnych uczniów, a Shikamaru podążył za nim. Tak zakończył się dzień dla Drużyny 9.
 

 
- Co?!- wykrzyknął Naruto podnosząc się z miejsca.
- Ja taki geniusz jak on ma być w grupie z takim imbecylem jak on? -powiedział chłopak i wskazał na Sasuke.
- Naruto drużyny są dobrane tak aby umiejętności w grupach były równe – powiedział Genma - Sasuke zdał z najlepszym wynikiem a ty Naruto z najgorszym.
Zebrani wybuchnęli głośnym śmiechem zbijając Naruto z tropu. Żółto włosy usiadł niezadowolony. Naomi zamieniła się miejscem z Sakurą ponieważ miała siedzieć zresztą swojej grupy. Yui dołączyła do Shikamaru i Choujiego. Teraz wszyscy czekali na swoich trenerów. Po pewnym czasie w sali została tylko drużyna siódma.
- Spóźnia się - powiedział niezadowolony Sasuke - Powinien już być.
- Wiesz nie wiedziałam geniuszu - powiedziała poirytowana Naomi.
- Mam pomysł! - krzyknął Naruto i postawił mokrą gąbkę na drzwiach - Na pewno da się nabrać.
- Głupi jesteś przecież on jest Jouninem na pewno zna takie numery - stwierdził Uchiha patrząc z pogardą na Naruto.
- No ta dziewczynka ma racje. Przecież to jest taki banalny żart. - dodała Naomi.
Nagle drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Kakashi Hatake. Gąbka która stała na drzwiach wylądowała na głowie męszczyzny. Obydwoje Uchiha spojrzeli na swojego Senseia ze zgrozą. Naruto turlał się po podłodze ze śmiechu jednak natychmiast przestał gdy zauważył znudzony wzroki pozostałych.
- Czego tu chcesz?- powiedział Sasuke mając nadzieje że to tylko jakiś facet który pomylił sale.
- Przepraszam za spóźnienie. Nazywam się Kakashi Hatake. - powiedział Jounin zdejmując gąbkę z głowy.
- Ty masz nas uczyć?! - powiedziała Naomi patrząc na niego ze złością - Dałeś się nabrać na głupi numer z gąbką. Jakim cudem zostałeś Jouninem?
- Tak bywa. A teraz opowiedzcie coś o sobie. Jak się nazywacie, o czym marzycie i co chcecie ociągnąć. No więc kto zacznie?
- Może ty - powiedział Naruto.
- Hmm nazywam się Kakashi Hatake. Moje marzenia nie powinny was obchodzić, lubię wiele rzeczy, nie lubię jeszcze więcej. Teraz ty - powiedział i wskazał na Naruto.
- Nazywam się Naruto Uzumaki, chcę być świetnym shinobim i zostać Hokage.
- Dobrze to teraz ty blondie - powiedział Kakashi i wskazał na Naomi.
- JA WCALE NIE JESTEM BLONDIE!!!!!- Wykrzyknęła Geninka - Mam włosy białe jak śnieg.
- Dobra siwa...
- Siwa też nie jestem. Zresztą nazywam się Naomi Uchiha. Moje marzenia i plany nie są teraz istotne.
- To teraz ty - powiedział mężczyzna i wskazał na Sasuke.
- Nazywam się Sasuke Uchiha i jestem....
...gejem - dokończyła pośpiesznie Naomi zanim Sasuke wyzna prawdę.
- Naprawde? - powiedział Hatake znudzony. - Sasuke nie martw się my cię nie oceniamy.
- Hahaha- wybuchnęli śmiechem Naruto i Naomi.
- Nie jestem gejem do cholery!!-oburzył się Uchiha - ona kłamie.
- Z resztą nie ważne teraz chodźcie ze mną.
Młodzi Shinobi posłusznie podążyli za Senseiem. Gdy znaleźli się w środku lasu Kakashi powiedział:
Mam dwa dzwoneczki a wy macie je zdobyć. Zaczynacie teraz.
Cała trójka wskoczyła na drzewa. "Kurczę i co teraz mam problem. Przydało by się genjutsu. Bo jak tu użyć ninjutsu ognia jak jesteśmy w lesie". Pomyślała Naomi i przeskoczyła na kolejne drzewo. Sasuke i Naruto ostrożnie skradali się w stronę Kakashiego. Oczywiście każdy działał na własną rękę. Kakashi stał oparty o drzewo i czytał książkę. "Jak on cały czas będzie to czytał z takim zatraceniem to bez problemu odbiorę mu ten dzwoneczek" Pomyślała Geninka i uderzyła w Kakashiego piorunem. Mężczyzna uchylił się i czytał dalej. Naruto rzucił się na Jounina z rozpaczą mając nadzieję, że odbierze mu dzwoneczek. Kakashi szybko powalił Naruto i dalej czytał książkę.
"To jednak nie będzie takie proste". Pomyślała Naomi i przeskoczyła na następne drzewo.

Yui, Shikamaru i Chouji siedzieli w sali akademii. Nara spał, drugi z chłopców jadł chipsy, a dziewczyna czytała. Do sali wszedł wysoki mężczyzna z zarostem i papierosem w ustach. W klasie zaraz zrobiło się duszno, tak że Geninom aż łzawiły oczy.
- Aż tak się wzruszyliście, hehe? - spytał Jounin.
- Zgaś papierosa to pogadamy. - stwierdził Shikamaru. Palacz go posłuchał.
- To twoja broń sensei?(kaszel) Dusisz przeziwnika dymem? - spytała ruda.
- Hmm... Nie pomyślałem o tym. - Brodaty się zamyślił.
- Ok... - westchnęła Yui.
- No to... Jestem Asuma Sarutobi. A wy?
Genini przedstawili się. Następnie cała czwórka udała się na pole treningowe.
- A teraz bardzo prosty test. Walczcie przeciwko sobie.
Drużyna 9 spojrzała po sobie. Mają walczyć? Asuma roześmiał się na ten widok.
- No dalej! Zaczynacie teraz.
Po chwili wszyscy zdążyli się ukryć. "Chouji to Chouji, ale Shikamaru napawa mnie strachem..." Pomyślała Yui i po chwili oberwała w głowę.
  • awatar Otaku i Pędzelek: Super , Czekam na ciąg dalszy :P
  • awatar Yui & Naomi: Wybaczcie błędy, mam dysleksję. Jak Yui wejdzie to najwyżej poprawi. N.
  • awatar Gość: świetny odcinek. „I jestem - gejem” No wiecie, sama bym na to nie wpadła ;p Tak się umiała, że spadła z łóżka... Czekam na ciąg dalszy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ze względu na wyjazd jednej z nas oficjalne odcinki (kilka!) pojawią się w czwartek. Na razie napisałam głupawy spin-off, ale lepsze to niż nic . Jak Naomi to przeczyta to mnie ukatrupi: 1) za tak niebywałą zuchwałość 2) za zaśmiecanie bloga. Miłego czytania!

Leniwe popołudnie w Konohagakure. Grupa genninów siedziała w salonie Akademii im. Minato Namikaze i nie miała pojęcia co ze sobą począć. Yui siedziała na swoim ulubionym fotelu w kącie. Nikt jej nie przeszkadzał, mogła w spokoju obserwować - czyli robić to (poza czytaniem Eldorada Flirtujących i denerwowaniem innych) co lubi najbardziej.
- Jakie to upierdliwe... - westchnął Shikamaru.
- Nie bardziej niż ty, Móżdżku.
- Czy ty na każdego masz jakieś głupawe przezwisko? - spytał bez złości czy entuzjazmu.
- Prawie. Z twoim się jednak zbytnio nie wysiliłam.
Obok tamtej dwójki Ino i Sakura wpatrywały się w Sasuke, który najwyraźniej nie był tym zachwycony bo jego twarz wykrzywiał grymas.
- Zaraz postawią mu ołarzyk. - westchnął Shikamaru - Jakie to upierdliwe.
"Zabawimy się." Pomyślała Yui.
Podeszła powoli do Ino i Sakury.
- Dziewczyny... Źle się za to wszystko zabieracie... - powiedziała cicho tajemniczym głosem.
- Za co? - odparły jednocześnie zdezorientowane Genninki.
- Za podryw a za co. - Yui mrugnęła.
- A ty niby umiesz lepiej? - warknęła Ino.
- Zamknij się Ino! - krzyknęła Sakura, a później dodała szeptem - Może się przed nim zbłaźni, wtedy mamy o kandydatkę mniej.
- A jak jej wyjdzie? - szepnęła Ino.
- To się czegoś nauczymy.
- No dobra. - powiedziała blondynka już pewniej. - Pokaż nam co potrafisz.

Shikamaru obserwował wszystko z boku. "O czym tak szeptają? Jakie one są upierdliwe.Przynajmniej Yui nie lata za Uchihą jakby był..." W tym momencie zauważył jak ruda podchodzi pewnym krokiem do Sasuke.
- Cześć Uchiha. - wdzięcznym gestem założyła włosy za ucho - Jak leci?
Zdziwiony Sasuke był w stanie jedynie wymamrotać że dobrze.
- To super.
Yui wpatrywała się w niego wnikliwie miętowymi oczami, tak że Sasuke zdążył zobaczyć w nich las, trawę, słońce, deszcz i Jashin wie co jeszcze.
Shikamaru aż otworzył usta ze zdumienia "Co ona do cholery wyrabia?!"

- Sakura, chyba jej się udaje, mówiłam że to nie był dobry pomysł!
-Przymknij się i patrz.

Yui usiadła koło Sasuke. Starała się nie być nachalna jak dziewczyny.
- Jak idzie trening? - spytała, bo najwyraźniej Sasuke rozmowny nie był.
- Świetnie! Kakashi-sensei obiecał pokazać mi nowe techniki ii...
"Trafiłam w temat" - uśmiechnęła się w duchu. Jednak za chwile dotarł do niej sens słów chłopaka.
"Ejej... nowe techniki? A mnie menda uczyć nie chce!"

Tymczasem Shikamaru dziwił się coraz bardziej. Yui nigdy nie zadawała się z chłopcami! No... nie w takim sensie. Już podejrzewał że jest lesbijką czy coś... Niee. Rękę dam sobie uciąć że zaraz rzuci jakimś ironicznym żartem i sobie pójdzie.

Kiedy dziewczyna przysunęła się delikatnie do Uchihy wyczuła szybkie bicie jego serca.
- Yy... A co u ciebie? - spytał.
- Nic zastanawiałam się właśnie czy masz wolne popołudnie.

W tym momencie szczęka Shikamaru przywaliła w podłogę.

- Yy... Mam, mam. - odpowiedział Uchiha.
- Oj to fajnie. Ja nie, przynajmniej nie dla ciebie. Pa! - rzuciła Yui i z triumfalnym uśmiechem przeszła koło Ino i Sakury zielonych z zazdrości.

Wróciła na miejsce obok Shikamaru i pochylając się w jego stronę szepnęła
- Tak to się robi w Konoha słonko!
  • awatar ukryty w myślach: Ale fajna sprawa z opowiadami z Naruciaka :) Będę często wpadał a tak do komentarza to ja lubię wiele zespołów ale najbardziej to chyba D'espairs Ray, Dir en grey, Girugamesh i Matenrou Opera
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jaka postać z Naruto jest waszą ulubioną?
 

 
1.

Naomi wyszła z domu pośpiesznie. Nie miała zamiaru się spóźnić w tak ważnym dniu. Dzisiaj mieli przydzielić Genninów do drużyn, a ona była bardzo ciekawa z kim będą ją trenowali i co najważniejsze, kto będzie ją trenował. Z jej domu do akademii był spory kawałek drogi a ona wyszła o wiele później niż Sasuke. Marsz nie wiadomo kiedy przerodził się w bieg. W końcu Naomi wpadła zdyszana do pomieszczenia. Zauważyła że było już tam dużo osób, ale jeszcze nie wszyscy. Nagle ktoś ją popchnął i walnęła z hukiem o ziemię. Podniosła się i odwróciła. W drzwiach przepychały się Ino i Sakura. “ O Boże znowu to samo. Jakby na jeden dzień nie mogły sobie odpuścić. Ale nie. One biją się o tego mojego głupiego kuzyna - Sasuke.” - pomyślała.
- Ej nie możecie przestać chociaż dzisiaj? - zapytała błagalnie mając nadzieję że dziewczyny przystopują.
- Co? - zapytała gniewnie Ino. - Ha i może jeszcze mam oddać tej wielkoczołej Sasuke!
- Ja chciałam przez to powiedzieć, że… - zaczęła Naomi, ale Sakura jej przerwała:
- Wielkoczoła?! - krzyknęła. - Odezwała się dziewczyna, której imię brzmi jak szczeknięcie!
- … macie przestać się kłócić i nie tratować minie w drzwiach! - dokończyła Naomi.

Yui siedziała na miejscu i obserwowała kłótnię trójki Genninek.
“Jakby na świecie było mało chłopców”- pomyślała z pogardą.
Sasuke jej nie kręcił. Nie przepadała za typami lalusiów. Mało która myśl zajmowała ją na długo, więc zaraz wróciła do czytania “Eldorada”. Po piętnastu minutach i to ją znudziło więc obserwowała uczniów nowej akademii. Była dwójka z klanu Hyuuga, koleś z klanu Akimichi… Gdy przyjrzała się wszystkim zerknęła na zegar. “Genma się spóźnia”. Nie martwiło to jej. Mało ją obchodziło z kim i do kogo trafi. “No byle nie z Kin” - szybko zreflektowała myśl.
- Mogę się dosiąść? - usłyszała.

Naomi odeszła zostawiając ino i Sakurę z ich problemami, które uważała za co najmniej psychiczne. Usiadła za Sasuke obok dziewczyny o długich rudych włosach i zielonych oczach. Jak na tak ważny dzień miała obojętny wyraz twarzy.
- Mogę się dosiąść? - spytała krwistowłosą nieznajomą.
- Spoko. I nie bulwersuj się tyle.
- Nie bulwersuj się. Nie wiesz co to znaczy?
- Wiem, ale o co ci chodzi?
- Już nie ważne.
O Boże. Kolejnie dziwadło.
- Jak się nazywasz?
- Hatake Yui
- Aha.
Coś mi mówi to nazwisko.
- A ty?
- Uchiha Naomi
Blondynka kopnęła krzesło na którym siedział jej kuzyn. Na miejscu obok Sasuke siedziała już rozanielona Sakura. Sasuke obrócił się gwałtownie, niezadowolony.
- Czego? - zapytał z pogardą.
- Niczego.
- To po co kopiesz moje krzesło?!
- Po pierwsze nie twoje tylko akademii, po drugie bo lubię cię wkurzać.
- Daj mi spokój.
Naomi spojrzała na Yui i spytała:
- Będą też shinobi z innych wiosek?
- No, a co? - odpowiedziała nawet na nią nie patrząc.
- Nic tak tylko pytam. A z jakich?
- Z Piasku, Dźwięku i Skał. A reszta nie wiem.
Yui obróciła się w stronę drzwi. Naomi spojrzała z zaciekawieniem.
Do sali weszła trójka uczniów. Dziewczyna z czterema sterczącymi blond kitkami i wachlarzem na plecach, wysoki chłopak z pomalowaną na fioletowo twarzą i zawiniątkiem na plecach oraz niższy czerwono włosy chłopiec niosący dziwny dzban. Miał tatuaż na czole i czarne obwódki wokół oczu.
- Super. Sadystka z wachlarzem, sadysta z bańką i klaun… - mruknęła Yui.
- Przyjechali z Suny. Są rodzeństwem, tak słyszałam.
Nagle do rudej podeszła dziewczyna o długich czarnych włosach.
Na ochraniaczu miała nutę.
- O Yui, zdałaś? Niemożliwe.
- Miałam cię właśnie spytać o to samo - odparła ruda z przekąsem.
- Kto to? - spytała Naomi z nadzieją na odpowiedź.
- To Kin. Z wioski dźwięku.
- Tyle to ja wiem… - mruknęła blondynka - Ale nie spodziewałam się tutaj Dźwięku.
- A co, niby nasza wioska jest w czymś gorsza od innych? - warknęła Kin.
- A ja coś powiedziałam, poza tym, że nie powinno być tu twojej wioski?
- Yy.. To właśnie mnie obraziło? - powiedziała zbita z tropu Genninka.
- Co się denerwujesz?
- Nie warto, Blondie. Jej móżdżek już jest przegrzany.
- Blondie?! - warknęła Naomi. Mimo wszystko postanowiła bronić nowej znajomej.
- Odszczekaj to! Masz przeprosić ruda!
- Masz coś do rudych? Bo ja więcej aluzji to mam do takich jak ty!
Kin odwróciła się na pięcie i poszła do towarzyszy.
- Dzięki za eskortę, Blondie - szepnęła Yui.
- Spadaj!
Do pomieszczenia wszedł Genma. Stanął na środku sali i zaczął przemówienie:
- Od dzisiaj jesteście prawdziwymi shinobi, ale wciąż tylko Genninami.
Od teraz będzie ciężko. Zaraz przydzielę was do drużyn. Pod okiem Jonninów będziecie trenować by osiągnąć wyższy stopień.
- Boże błagam. Mogę być nawet z Sakurą i Ino, ale nie z Sasuke!
- Tylko nie Kin... - szepnęła Yui.
Mężczyzna wyczytywał po kolei aż doszedł do grupy siódmej:
- Drużyna 7. Opiekun: Hatake Kakashi…
Yui uśmiechnęła się pod nosem.
-… Skład: Naruto Uzumaki, Naomi Uchiha, Sasuke Uchiha…
- Jestem z Sasukee! - jęknęli jednocześnie Naomi i Naruto.
- … Drużyna 8. Opiekun: Kurenai Yuhi: Kiba Inuzuka, Hyuuga Hinata, Shino Aburame. Drużyna 9: Shikamaru Nara, Yui Hatake, Chouji Akimichi…
“ No to będzie ciekawie” - pomyślała ruda.
 

 
Prolog

Yui/Kakashi
Kakashi szedł późnym wieczorem ulicami Konohy. Wracał z wyprawy do Sunagakure. Mówi się, że po ciężkiej misji, shinobi myśli tylko o cichym mieszkaniu i kubku kawy. Hatake nie był wyjątkiem. Jednak z tych jakże światowych rozmyślań o wypoczynku wyrwał go cichy płacz. Wszedł w przerwę między dwoma kamienicami i zobaczył tam szlochające dziecko. Była to mała rudowłosa dziewczynka. Jej miętowo zielone oczy były zapuchnięte od łez.
- Co się stało? Wracaj do mamy! - powiedział Kakashi.
Dziewczynka nie odezwała się od razu. Po chwili jednak drżącym głosem powiedziała:
- Moja mama jest w niebie…
- To do taty. - odparł raczej niedelikatny Kakashi.
- Tata też…
Ojej. Mała sierotka? Co ona tu robi.
- A kto się tobą zajmuje?
- Nikt. Sama się zajmuję.
Już miał odejść, ale cichutki głosik w jego głowie mu nie pozwolił. Pieprzone sumienie. “Kakashi! chyba nie zostawisz tej biednej dziewczynki na ulicy pełnej niebezpieczeństw!”. Biednej dziewczynki? A kto jej kazał tułać się po Konosze. Mogła poprosić o pomoc.
- Błagam. Pomoże mi pan?
Jej zielone oczy zaiskrzyły z nadzieją.
- No dobrze. Chodź.
I tak dziewczynka poszła za rękę z prawie nieznajomym facetem do siedziby Kage.

ZAMACH NA RODZINĘ KURAMA! Ninja Times, 20.05.000 r.
Tragedia w Konoha. “Ninja Times” donosi. Zginęli wszyscy członkowie elitarnego klanu Kurama. W domostwie rodziny z nieznanej przyczyny wybuchł pożar. Prawdopodobnie podłożono bombę. O zamach podejrzewa się rodzinę Hyuuga, ze względu na spór między klanami. Nie odnaleziono wszystkich ciał, w tym dziedziczki kekkei genkai - Yui Kurama. Nasi reporterzy przyrzekają dowiedzieć się więcej na ten temat w najbliższym czasie.


Zarządzenie Kage! Od dnia 1.09.000 r. Akademia będzie obowiązkowa do osiągnięcia stopnia chuunina. Lekcje nadal odbywać się będą w trzyosobowych drużynach, lecz dojdą następujące przedmioty:
język japoński, matematyka, zajęcia artystyczne. Ma to na celu podniesienie rangi intelektualnej naszego społeczeństwa. Dlatego w Konohagakure powstaje Akademia Shinobi im. Minato Namikaze. Jest wyposażona w sale lekcyjne, sypialnie (internat), salon i stołówkę. Zostaje ukończona po osiągnięciu rangi chuunina. Shinobi z innych ukrytych wiosek również są w niej mile widziani.

Hiruzen Sarutobi
Trzeci Hokage

Naomi

Kolejny spieprzony dzień. Sasuke się drze. Itachi się śmieje, a ja dostaję na łeb! Co ja jestem, że muszę ich wysłuchiwać 24 godziny na dobę!
Moja matka niby z klanu Nara, ale jednak była na tyle głupia żeby zamieszkać w tym domu wariatów. Dobrze że chociaż mój pokój jest tylko mój. Ani idiota Sasuke, ani pedant Itachi, ani moja głupia siostra nie mają tu wstępu. Ale mam pocieszenie! Już pojutrze się stąd wyprowadzam! Tak. Zamieszkam w akademii z bandą niewyżytych nastolatków, którzy najprawdopodobniej będą jeszcze głośniejsi niż moja z lekka popieprzona rodzinka!
 

 
Hej. Na tym blogu będziemy zamieszczać fanfiction o serii Naruto. Prawie cały świat przedstawiony nie należy do nas. Jedynie dwie postacie wymyśliłyśmy same:

Naomi Uchiha - kuzynka Sasuke i Itachiego. Wylewna, często się denerwuje, cały czas krzyczy. Jej hobby to montowanie różnych rzeczy, majsterkowanie. Ma osobliwe kekkei genkai - może bez treningu władać żywiołami. Posiada również limit klanu Uchiha - Sharingana. Według 3-go Hokage jest "jednym z najzdolniejszych młodzików Konohy". Mimo wszystko ciągle jest niezadowolona.

Yui Hatake - ostatnia żyjąca członkini klanu Kurama. Znaleziona i zaadoptowana przez Kakashiego Hatake. Jest bardzo optymistyczna. Jej hobby to czytanie "Eldorado Flirtujących" i denerwowanie Naomi. Jest też znana jako autorka karykatur swoich przyjaciół i nie tylko. Jako członkini i posiadaczka kekkei genkai klanu Kurama jest utalentowana przede wszystkim w genjutsu. Może je nawet urzeczywistniać. Nie objawia szczególnych zdolności do ninjutsu.

UWAGA: Zdjęcia wzięte z google grafika. (Na zdjęciu Yui zmieniłyśmy tylko kolor occzu).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›